dopasowanie imion w związku
 
 

Tematy

 
    
 

 

 

 

Kocham... i wcale nie chce przestac...

Temat: Moralnośc Bogów

Ptah panował przez 9000 lat
Ptah to Enki a jego długość panowania nie ma żadnego związku z długością jego życia twajacego conajmniej dziesiątki tysięcy lat a może setki?


Ra panował przez 1000 lat
Ra to jedno z imion Marduka. syna Enki (także Thot-inny syn Enki)
W Egipcie występował także jako Bóg Amun/Amen, Bóg Aton- pierwszy Bóg Bogów, także jako Bóg Faraona Echnaton'a.

Po wypędzeniu Echnatona z Egiptu, bezdomny Echnaton zmienił swoje imię na Mose-(Mojżesz) i zmienił także imię swojego Boga ATON, na YHWH- Jahwe, na użytek dla żydków wyprowadzonych z Egiptu, do których się sam przykleił.
Wyznawca Boga Ra - Cesarz Konstantyn w roku 325 ne. ogłosił Jezusa synem Boga.
Oczywiście w przekonaniu Konstanyna, synem jego Boga RA, choć ogólnie przyjęto że chodzi o Boga Jahwe.
Ta decyzja spowodowała konieczność przyjęcia do tego rządowego kościoła także starodruków dotyczących Jahwe, które w roku około 500 utworzyły Stary Testament oprócz podstawowych zapisków dotyczących Jezusa, które były podstawą Chrześcijaństwa.

Tym sposobem w KRK znalazło się dwóch Bogów, których trzeba było jakoś pogodzić z sobą i dopasować do sytuacji treści zarówno dotyczących Jahwe jak i Jezusa co wypadło bardzo nieudolnie.

Wtajemniczeni (jak Cesarz Konstantyn twórca państwowej religii) wiedzieli, że Ra i Jahwe to ta sama osoba -Marduk, co wyjaśnia dlaczego Konstantyn dał się ochrzcić dopiero na łożu śmierci dla potrzeb własnej religii.

W rezultacie mamy w tej samej religii dwóch Bogów skrajnie sobie przeciwnych;
1) Jahwe, żądny zemsty, krwi, nienawistny.......oko za oko........
2) Jezus nakazujący przebaczanie, miłość........
a na dodatek to ponoć tatuś i synek. Trudno o większą paranoję.

Jeśli oboje stanowią Świetą Trójcę, to Szatan i Bóg w jednej odobie, mający wspólnego Ducha ale czy świetego czy szatańskiego, to conajmniej dyskusyjne.
Trójca winna się też nazywać Szatańsko -Świętą czy odrotnie?- Święcie-Szatańską
Źródło: kodczasu.pl/viewtopic.php?t=540



Temat: Beorn

Tal, dla Tolkiena to chyba nie był tylko ozdobnik. Na LNDL gdzieś jest napisane, że zmieniał mu imię itp, więc Beorn musiał mieć jakieś znaczenie.

Może dla Tolkiena nie był to ozdobnik, ale dla całości akcji patrząc od strony obecnych adaptatorów to Beorna swobodnie można wywalić z akcji, bo pobyt u niego jest to chwila, która nie musi się związać z główną fabułą i sam Beorn poza rozwalaniem orków nie ma wpływu na akcję. O to mi chodziło. Jest to kwestia epizodyczna, którą zapewne wytną z filmu.
Ale oczywiście zapewne dla autora Beorn jest ważny. Imo był ważny, ponieważ po pierwsze Tolkien często zmieniał i dopasowywał sobie nazwy i imiona (Fionwe->Eonwe itp) A imo te, nad którymi pracował dłużej musiały być dla niego ważniejsze.
[ Chociaż równie dobrze możemy twierdzić odwrotnie, mianowicie, że jeśli zmieniał komuś
imiona wiele razy to może właśnie nie mógł się zdecydować, jaka jest ta postać, nie
miał jej całkowitej konstrukcji od początku a zatem nie była ona jakoś szczególnie
ulubiona i było mu wszystko jedno jak się nazywa.]
Po drugie jest to postać związana z filologią, bo Beorn to po prostu staroangielska nazwa niedźwiedzia, a wiadomo, ze Tolkien najbardziej dbał w swoich dziełach o dopasowanie tych elementów i chyba najbardziej cenił te elementy, które mają związek z filologią i językami. Wiele spraw jest u niego czymś co nie tylko ma pochodzenie w ramach Ardy ale ma i etymologię, która wiąże Ardę z naszym światem. I, o ile ja sama nie interesuję się językami to te aspekty Ardy, które wywodzą się z naszych nazw i imion podobają mi się. Myślę, że to fajny patent był, żeby stworzyć nie tylko sztuczne języki, które mają działać w ramach opowieści, ale także powiązać je z nazwami, imionami i legendami europejskimi. Np. w gwarach angielskich istnieje określenie "szczelina zagłady". Niestety już nie pamiętam skąd się ją wywodzi. Nie wiem nawet czy sam Tolkien o tym wspomniał czy to któryś z jego badaczy. W sumie to tylko takie powiedzenie, jak u nas np. węzeł gordyjski, albo pięta Achillesa. Ale Tolkien chciał stworzyć sytuację, w ramach swego świata, w której prawdopodobna byłaby ta szczelina zagłady. Stworzyć świat, który miałby ją jako faktyczne miejsce, od którego miałaby pochodzić ta ludowa nazwa. Te związki między Ardą a realem w większości opierają się o nazwy, etymologie, lingwistyczne sprawy. I to począwszy od samej nazwy Arda - czyli Erde, Earth, Geard, Ziemia.
poz
tal
Źródło: alqualonde.pl/viewtopic.php?t=209


Temat: SPECJALNE OKAZJE
Zabawa weselna jest okazją do spotkań z osobami, z którymi często niewidzieliśmy się od wielu lat. Jest to często jedyna okazja, by zebrać w jednym miejscu całą swoją rodzinę, i to zarówno tą najbliższą, jak i tą dalszą, jak również swoich najlepszych przyjaciół, znajomych, sąsiadów, współpracowników i inne osoby w jakiś szczególny sposób na bliskie.
Jest to dobra okazja, aby wobec tak zacnego i licznego gremium wyrazić to, na co często na co dzień się nie zdobywamy.

PODZIĘKOWANIA DLA RODZICÓW

Niemal obyczajem stały się w ostatnich latach oficjalne podziękowania skierowane przez parę młodą w kierunku ich rodziców.
Para młoda dziękuje często za trud, jaki ich rodzice włożyli w ich wychowanie, edukację. Dziękują za wyrozumiałość i pomocną dłoń.Dziękują również za zorganizowanie lub pomoc w zorganizowaniu tego najpiękniejszego dnia w ich życiu, jakim jest wesele.

Zespół LION'S MUSIC zawsze stara się wytworzyć jak najlepszą atmosferę wokół tego typu uroczystych chwil:

- Mobilizujemy wszystkich gości do chwili uwagi, skupienia i powagi.

- Staramy się jak najlepiej przekazać tych kilka słów wdzięczności (jeżeli państwo młodzi nie podejmują się osobiście przekazć życzeń, bo np. są zbyt wzruszeni okolicznościami)

- Wznosimy uroczysty toast za zdrowie rodziców.

- Dedykujemy i wykonujemy specjalny utwór.
Nasze propozycje to utwory:
"Mam cudownych rodziców" z repertuaru Urszuli Sipińskiej
"Szczęście" z repertuaru Wioletty Willas

- Zapraszamy wszystkich uczestniów wesela do włączenia się do udziału w tej uroczystej chwili, poprzez otoczenie w krąg rodziców wraz z parą młodą.

ROCZNICE ŚLUBU

Kolejne szczególne okazje, które chętnie podkreślane są podczas uroczystości weselnej, to rocznice zawarcia związku małżeńskiego przez inne pary bawiące się na weselu.
Utwory szczególnie przez nas polecane w celu uświetnienia tego typu okazji to:
- "Przeżyłam z Tobą tyle lat" z repertuaru Urszuli Sipińskiej
- "Wielka miłość" z repertuaru Seweryna Krajewskiego
- "Dwadzieścia lat a może mniej" z repertuaru Jacka Lecha
- "Zawsze tam gdzie Ty" z repertuaru grupy Lady Pank

RODZINY, IMIENINY, inne uroczystości

Każda okazja z jakiej na co dzień składamy sobie życzenia jest godna podkreślenia wobec rodziny i znajomych podczas uroczystości weselnej.
Dlatego nasz zespół zawsze stara się dopasować utwór najlepiej pasujący do okazji, np:
- na urodziny utwór "Urodziny" z repertuaru Ryszarda Rynkowskiego
- na imieniny utwory powiązane poprzez tytuł lub treść z imieniem osoby dla której jest dedykacja, np:
- "Nie płacz Ewka"
- "Beata z Albatrosa"
- "Jolka, Jolka pamiętasz..."
- "Oh! Carol"
- itp.
Źródło: lionsmusic.fora.pl/a/a,8.html


Temat: Śląska ortografia


Skoro zahaczyliśmy o pismo arabskie - nie pierwszy raz słyszę o jego niedostosowaniu do zapisu języków indoeuropejskich, perskiego w szczególności (zawsze pojawia się jako przykład). Rozumiem, że do zapisu języków semickich, w tym arabskiego, nadaje się wg. Ciebie lepiej, tak? Argumenty?

Języki semickie są oparte na systemie trójsamogłoskowym i wymianie spółgłosek,


Akurat odwrotnie



dlatego abjady które nie zapisują samogłosek (czy zapisują tylko długie, jak arabski) mają w ich przypadku sens etymologiczny i morfologiczny.


Hm, spójrzmy na wybrane końcówki czasu przeszłego:

1sg. -tu
2sg.masc -ta
2sg.fem -ti
3sg.fem -at

W zapisie - nie do odróżnienia. Efekt: czytasz dialog i płci uczestników domyślasz się z imion.

O końcówkach przypadków zmilczę, bo i tak wypadają nawet w mówionym MSA.

Imiesłowy czynne i bierne tematów pochodnych różnią się tylko jedną samogłoską. Krótką, więc niezapisywaną. To samo z odróżnianiem strony biernej od czynnej, trybów w niektórych formach itd.

Dalej - rzeczownikowe i czasownikowe formy tworzone od tego samego rdzenia często "trafiają na siebie" z pisownią. "kataba" 'pisał' wygląda jak "kutub" 'książki'. Z kolei 'książka' "kitaab" pisze się jak 'pisarze' "kuttaab".

Wreszcie, nie zapominajmy o "przypadkowych" homografach jak "man" 'kto' i "min" 'z, od' czy różne partykuły: in, an, inna

Oczywiście to wszystko nie przeszkadza swobodnie czytać po arabsku. Gdzie potrzeba wstawia się wokalizację, a w większości przypadków wystarcza kontekst.

W przypadku Koranu stosuje się pełną wokalizację, ze względu na ważkie konsekwencje ewentualnych nieporozumień (nawiasem mówiąc istnieją różne, choć spierające się tylko o drugorzędne szczegóły, szkoły wokalizacji).

Tak czy siak, szczególnie dobre dopasowanie pisma do języka to to według mnie nie jest.



W perskim natomiast prowadzi to do zapisuje kilku wyrazów w ten sam sposób.


Zaręczam, że żadnych problemów to nie rodzi, także ze względu na zachowywanie oryginalnej ortografii, pozwalające rozróżniać w piśmie to, czego nie rozróżnia się w mowie. Homografów jest stosunkowo niewiele (w każdym razie, nie więcej niż w arabskim), a duża część tych, które są, jest równocześnie homofonami (pewne sufiksy derywacyjne są "wielofunkcyjne" mrdy czytane "mardi" znaczy "jakiś mężczyzna" jak i "męskość" (rzadkie) jak i "jesteś mężczyzną"; prawda, może też być przeczytane "mordi" = "umarłeś" (tu homograf bez homofonii))

Systemowego nierozróżniania w piśmie form morfologicznych, końcówek itp. w perskim nie ma. Skąd więc mówienie, że używany przezeń system zapisu jest bardziej ułomny niż jego arabska wersja?

Ja sam skłaniam się do oceny, że wygoda użycia abdżadu do zapisu danego języka zależy od liczby samogłosek, ograniczeń ich dystrybucji i dopuszczalnych rodzajów sylab. Trójspółgłoskowe rdzenie tu nie są istotne (no chyba, że w takim sensie, że języki "trójspółgłoskowe" mają ubogie systemy samogłosek - ale związku koniecznego tu nie widzę).

W perskim są trzy krótkie samogłoski, zbitek spółgłoskowych w nagłosie nie ma, a i w wygłosie dopuszcza się ich niewiele - w abdżadzie pisać można z powodzeniem.

Z kolei gdyby w arabskim krótkich samogłosek było, powiedzmy, dwanaście, trzeba by je było zapisywać.
Źródło: forum.jzn.pl/viewtopic.php?t=713


Temat: Easterlingowie


Oczywiście, ze kontekst wiele zmienia. A co do meta-komentarze, problem polega na tym, ze nie wszędzie go masz, a Tolkien i tak wyraźnie przedstawia teksty jako opisujące jeden świat.

W którym miejscu, i które teksty Tolkien "tak wyraźnie przedstawia"?


OK. Akceptuje, że tak uważasz. Tyle, że ja uważam inaczej.
Ale to nie jest kwestia tego, kto co uważa, tylko faktów. Nie ma chyba nic niezwykłego w tym, że autor może popełnić pomyłkę - a ja tę pomyłkę zauważyć?


Jakichkolwiek sprzeczności, czy konkretnego rodzaju sprzeczności?
Sprzeczność to sprzeczność, niezależnie od tego, czy dotyczy geografii, postaci, czy języków.



No właśnie. I myślę, że tu dochodzimy do clue. A gdzie tak drobiazgowo je usuwa?

Wszędzie? "Hobbit", "Władca Pierścieni", "Quenta Silmarillion", "AkallabĂŠth"?


Skąd przekonanie, że taki jest jego cel?
Nie chcę mi się wierzyć, że przypadkowo zmieniał imiona czy daty panowania królów NĂşmenoru, tak by były ze sobą spójne. Tym bardziej, że współgra to ze słowami o "spójności cechującej rzeczywistość".


Zwłaszcza, mam wątpliwości co do tej drobiazgowości.
Zawsze masz wątpliwości.



Szczerz mówiąc niezbyt jarzę. Sumerowie opisują ten wszechświat, wedle swojej wiedzy i narzędzi którymi dysponowali. I oczywiście, z punktu widzenia współczesnej astronomii ten opis nie ma wartości. Przepraszam, ma wartość, jako element historii nauki. Tylko to nie zmienia faktu, ze to opis naszego wszechświata, tyle, że z perspektywy naszej wiedzy błędny.

Jeśli nie jarzysz, no to może inaczej. Czy istnieje sposób odróżnienia sytuacji, gdy Sumerowie opisują nasz Wszechświat, od sytuacji gdy Sumerowie opisują inny, alternatywny Wszechświat?


Mamy dwie opowieści, obie prawdziwe. Możemy je na siłę godzić, lub zostawić takimi jakie są. Ważne że funkcjonują w ramach jednej mitologii.
Jeśli obie opowieści są prawdziwe, to dopuszczasz niespójność świata.


Fakt, jest taki, ze tego nie zrobił, co nie przeszkadzało mu traktować obu opowieści jako opisujących ten sam świat.
Fakt jest taki, że twierdziłeś, że Tolkien dobrze wiedział, o różnicach między H i WP, a jednak ich nie usunął, co sugerowało iż zachowanie tych różnic było jego intencją. Tymczasem okazuje się, że jest inaczej. Wiedział o tych różnicach, i starał się je usunąć - bo uważał, że niespójności takie są szkodliwe.



Ten sam Christopher w innym miejscu sugeruje, ze być może celem jego ojca wcale nie była 100% zgodność opowieści.

Ale Christopher tutaj nic nie sugeruje. On to pisze wprost, jasno i wyraźnie.



Poprzez ucieczkę od niego.

ROTFL. Powiedz mi, czym w takim razie jest np. stwierdzenie Mamy dwie opowieści, obie prawdziwe. Możemy je na siłę godzić, lub zostawić takimi jakie są. Ważne że funkcjonują w ramach jednej mitologii.



Ty widzisz błąd, a ja widzę wskazówkę, że TWS może nie jest tak oczywiste i niezbędne jak sugerujesz.

...która pokazuje jednocześnie, że "przekraczanie granic TWS" prowadzi do błędów.


TWS, wynika z twojego głębokiego przekonania, iż celem Tolkiena było stworzenie opowieści o świecie przedstawionym, które by były w 100% spójne, nie tylko wewnętrznie, ale też miedzy sobą.
Nie tylko. TWS wynika przede wszystkim z mojego głębokiego przekonania, że spójność świata przedstawionego jest najważniejszą jego cechą. A jej brak uniemożliwia nam jego racjonalną analizę.


Nie musi. I w wielu wypadkach nie oddaje. Ale to dwie rożne kwestie. Nie potrzebujesz TWS, by omawiać oba teksty osobno. Natomiast TWS zabrania ich omawiania razem, jako opisu świata przedstaiwonego. A dlaczego nie mam tego robić? Czemu nie powinienem badać intencji Tolkiena, celów i zamierzeń?
Przecież TWS nie zabrania ci badać intencji Tolkiena, celów i zamierzeń.


Ale wskazuje, że tekst wcześniejszy ciągle stanowił odniesienie.
No i co z tego?

Mogę używać jako odniesienia w dyskusji o "Władcy Pierścieni" np. "Conana Barbarzyńcy". Czy to oznacza, że mają one tożsame światy przedstawione?


Zresztą wielokrotnie wspomina o dopasowywaniu między starszymi i nowszymi wersjami legendarioum.
...które to dopasowanie implikuje zmiany w poszczególnych wersjach.


Tolkien w sumie dość rzadko wybiera opcję całkowitego odrzucenia wersji. Raczej starać się wykorzystać starsze, prezentując, jako przekaz ludzki, często mówi nam co jest błedne co nie, ale nie zawsze.
Jeśli przez "całkowite odrzucenie" rozumiesz wyrzucenie tekstu do kosza i napisanie innego, od zera, to faktycznie się to Tolkienowi rzadko zdarzało. Ale już drugie zdanie - które ma rzekomo dotyczyć sytuacji zdarzającej się częściej - nie jest prawdziwe. Tolkien stare wersje po prostu _poprawiał_.




‘Zawsze’ - to bardzo mocne słowo. Tylu ludziom jakoś brak 100% spójności nie przeszkadza patrzeć na H i WP, jako opisujące ten sam świat, czy AfaA i GA, jako opisujących ten sam świat.

Napisałem "oczekujemy". Dlatego ludziom brak 100% spójności nie przeszkadza _na początku_. Potykają się o nie dopiero potem. Stąd większość dyskusji.


Nie przeszkadza w szukaniu związków odtwarzaniu, a raczej próbie odtwarzania zamysłów Tolkiena.
A co to ma do rzeczy?



Z tekstów Tolkiena wynika co innego.

To znaczy co? Zniekształcona perspektywa potomków Finarfina?



To jaki jest obiektywny obraz rzeczywistości w przypadku Glorfindela? Czy ci dwaj to dwaj, czy ten sam?

Którego Glorfindela? O jakim tekście mówisz?


To twoja teza, tylko nie jestem pewien czy Tolkiena.
Zadziwiające, jak łatwo ci przychodzi przedstawianie swoich spekulacji jako pomysłów Tolkiena - no bo przecież nie możemy tego wykluczyć. Tak jak nie możemy wykluczyć, że Easterlingowie są przodkami Forodwaith - bo swobodnie mogła zachodzić migracja w obie strony...
Źródło: elendili.nazwa.pl/viewtopic.php?t=727




 

 


 

 
Copyright 2003. Kocham... i wcale nie chce przestac...